Pozytywista.pl - portal pozytywistów

"USTA MILCZĄ, DUSZA ŚPIEWA " - KOCHAJ ZWIERZĘTA...

12.12.2011

Kategoria: Kultura

Coraz częściej refleksja jedna, nieśmiała, a przecież tak zasadna, staje się moim udziałem – na ile działania artystyczne potrafią przemieniać naszą rzeczywistość – może nawet nie na lepszą albo i godną większego niż nasze oczekiwania piękna, ale nade wszystko na taką, która pozwala rzeczywiście w owej „rzeczywistości” dostrzegać to, co realnie potrzebuje przemiany na lepsze. Takie właśnie „dostrzeżenie” jest pierwszą arią do wsłuchania się w głos świadomości swojej własnej – „domowej”, ale także salonowej (kulturalnej), społecznej i obywatelskiej, która jest wstanie wyczuloną być na problemy-wyzwania, jakie niesie z sobą życie nasze codzienne. Wspomniana refleksja staje się zazwyczaj główną odczuć wokalistką o tym, aby iść na kolejny już koncert bądź inne takie wydarzenie, usiąść w pierwszym rzędzie ciekawości i usłyszeć to, co ważne. Tak też się stało 11 grudnia br., w Sali Białej Urzędu Miasta Poznania, gdzie uczestniczyłem w spotkaniu godnym artyzmu „Usta milczą, dusza śpiewa – kochaj zwierzęta”.

Pomijając już sam tytuł, który w tak operetkowo szczery sposób, kokietuje nas imieniem jednej z najbardziej rozśpiewanych arii, głośniejszym stał się rytm serca, kiedy zrozumiało, iż prawdziwie „usta milczą, dusza śpiewa”, gdy usłyszeć można, że pokochać można bez żadnej ujmy dla własnego „ja”, nie tylko siebie i drugiego człowieka, ale także i „zwierzęta”. Już nawet dla posłyszenia takiego wyznania, warto było zaufać propozycji pójścia na koncert.

Radość tak pewną w sobie witałem, iż szczerze owe wyznanie wypowiedziane zostanie tak, aby pozostało w nas – duszą i ustami wybitnej śpiewaczki operowej Justyny Reczeniedi, cenionego tenora Krystiana Adama Krzeszowiaka oraz ujmująco odgadującej duszę fortepianu, Katarzyny Kluczyńskiej. Artyści wystąpili w intencji wsparcia charytatywnego podopiecznych Fundacji „Głosem zwierząt”, pod patronatem Prezydenta Miasta Poznania. Usta ich wcale nie milczały, przykład z duszy biorąc tak śpiewnie. Jakże bliskie nam stały się kompozycje Franciszka Lehara, Johanna Straussa, Giuseppe Verdiego bądź Emmericha Imre Kalmana. Wyobraźnię naszą otworzyło „słońce jeszcze jaśniejsze” „O Sole Mio”. Wówczas też „Widziałem uśmiech na twarzy twej / promienny uśmiech na twarzy twej”. Wytańczyłaś „Czardasza”, co w czerwonej sukni przychodzi jak zachwyt pulsujący w rytmie ognia, jaki odtajniała w nas Justyna Reczeniedi. I nie ważne już tak bardzo „Brunetki i blondynki” Krystiana Adama Krzeszowiaka były, bo przecież istotnym kolor dobra jest, jakim się możemy obdarzyć. Ten zaś spełnił się w oklasków kolorycie dam i gentlemanów obecnych na sali. Na Sali Białej „obecna” prawdziwie była wzajemność i pokora, które pozwalają nam otworzyć się na to, co pragnienia świadczenia pomocy, nosi imię. Wszystko za sprawą wiarygodnego w uśmiechu i przeżyć refleksji, wyśpiewania arii i utworów o naturze operetek i musicali, jakie poszukują w nas nieustannie sceny piękna.

Justyna Reczeniedi i Krystian Adam Krzeszowiak podzielili się sztuką prawdy. Nie byli bowiem jedynie odtwórcami niegdyś zrodzonych arii, ani „tylko” ich znakomitymi wykonawcami. Uczynili coś więcej – wpisując się w kontekst wydarzenia, którego celem było zwrócenie uwagi na ważny społecznie problem (ludzką postawę w kontekście szacunku, jakim winniśmy obdarzać „przyjaciół wierności” – zwierzęta) – pokazali, że sztuka rodzi się „tu i teraz”, za każdym razem, ilekroć potrafimy wyrażać szczere emocje, które rozbudzają w nas bliskość spełnienia we wzajemności życzliwości i serdeczności; pozwalają zdarzyć bezinteresowność dla satysfakcji serca. Klimat serca” wybrzmiał w najbardziej pełny sposób, w kolędzie piękna, która świętem w nas się ugościła w echu najnowszej płyty Justyny Reczeniedi „Święta z kolędą”, w których artyzmu opłatkiem dzielą się wraz z solistką Warszawskiej Opery Kameralnej: Trio Con Passione, Zespół Wokalny Ars Chori, grająca na saksofonie Alina Mleczko, Ojciec Leon Zdzisław Pokorski, kompozytor i poeta oraz Krystian Adam Krzeszowiak.

Zamierzenie charytatywne koncertu, wypełniło się niewątpliwie we „wzajemny” sposób, co zyskuje szczególne uzasadnienie w idei, dla jakiej działa Fundacja „Głosem zwierząt” – powstała bowiem, „abyśmy my – ludzie w niej skupieni – mogli mówić w imieniu tych, którzy głosu nie mają. U podstaw naszego działania leży niezgoda – niezgoda na okrutny los, na traktowanie zwierząt jak rzeczy, na ludzką obojętność wobec ich cierpienia, na bezkarność ludzi znęcających się nad nimi (…) Zajmujemy się adopcjami – poznajemy naszych podopiecznych, oswajamy, uczymy czystości, a potem kiedy są już w pełni gotowe szukamy im nowych, kochających domów, które wnikliwie weryfikujemy. Interweniujemy w przypadkach znęcania się nad zwierzętami oraz drastycznego ich zaniedbywania. Współpracujemy z organami ścigania, występujemy przed sądem w charakterze oskarżycieli posiłkowych”. Dodajmy, że Fundacja od strony formalnej działa dopiero od 1 stycznia 2011 roku, choć jej członkowie i wolontariusze, którzy pracują na rzecz podopiecznych, mają często wieloletnie doświadczenie w tym zakresie.

„Usta milczą, dusza śpiewa – kochaj zwierzęta” – jeśli ten, kto przybył na koncert, pokochał je jeszcze bardziej, czyli „bardziej świadomie”, prawdziwie zrozumiał tę właśnie artyzmu chwilę, w którym „miłość” przestaje być słowem, a staje się wyznaniem.

 

Oceń wpis: (42 głosów, średnia: 3.07 z 5)
Komentarze
Artykuł nie został jeszcze skomentowany
+ Dodaj komentarz

Dodawanie komentarzy tylko dla zalogowanych użytkowników, prosimy się zalogować.

Przypomnij hasło Zarejestruj

Najnowsze wpisy z pozostałych kategorii

ŚWIĘTO PRACY, BEZ PRACY?

Niech nam żyją święta i wolne dni od pracy, oby tych chwil było więcej, chwil wolnych oczywiście, a świąt mniej bo są sztucznie obchodzone  przez nas wszystkich począwszy od polityków silących się na uśmiech  po znajomych i rodziny. W te majowe święta pogoda była wspaniała  lecz uroczystości państwowe iwypowiedzi polityków znacznie gorzej wypadły czyli tak jak zawsze pompatycznie, sztucznie  bez wyrazu.

DOBRE RADY I CO Z TEGO...

Zadziwiająca jest  mentalność  ludzi  tych zwłaszcza, co do których powinno mieć się  pewność z racji ich kompetencji i pełnionych funkcji, że winni oni głosić   pewne tezy w oparciu o własne doświadczenia i logikę, bądź doświadczenia innych, a jednak, w wielu przypadkach  wypowiedzi  są przesiąknięte lekturą zachodniej literatury i propagandy.Podam przykład wypowiedzi  prof.

SPRZYJAJĄCA WIOSNA

 Euro 2012 już tuz, tuż , prace drogowe drgnęły po zimowym półśnie , przypuszczam że , w każdym mieście mającym gościć reprezentantów drużyn piłkarskich na polskich stadionach i odwiedzających kibiców wrze jak w tyglu wskutek mobilizacji firm wykonujących remonty .  Ale jak w polskim wydaniu bywa , widoczny brak koordynacjiw systemowym rozplanowaniu robót powoduje wszechobecny bałagan przez rozkopane jezdnie, ulice, odbija się czkawką na korzystających z konieczności użytkowników dróg i chodników dotyczy to także przejezdnych odwiedzających i przejeżdżających przez miasta.

O autorze

Dominik Górny
Dominik Górny
LiteraturaDG

literatura, poezja, publicystyka

Liczba odwiedzin: 243

Ostatnie wpisy autora

Najwyżej oceniane autora